,,Na to, że potrafimy razem być,
ani złotówki do dziś nie postawił nikt,
a tak naprawdę tylko ty i ja,
ani złotówki do dziś nie postawił nikt,
a tak naprawdę tylko ty i ja,
słyszymy siebie, wiemy co nam w duszy gra."
MAJA
Angela nie
wytrzymała! Mam ochotę ją zabić! Dała mój numer Robertowi, a teraz on cały czas
do mnie wypisuje. Staję się to powoli denerwujące. Usiadłam przy blacie
kuchennym i upiłam łyk gorącej kawki gdy mój telefon znów zaczął wibrować. Tym
razem Lewy się przełamał i do mnie dzwonił.
- SUCHAM!!!-
odebrałam
- Boże kochany…
Maja!?
- A kto? Święty Mikołaj?
- Gdzie jesteś?
Dlaczego uciekłaś? Co się stało, czy ja coś zrobiłem?
- Robert!!?? Czy ty
siebie słyszysz? Zastanów się nad sobą! Masz dziecko!! Rozumiesz? Masz dziecko
z inną kobietą i piszesz do mnie, że mnie kochasz i wszystko się jakoś ułoży!?
Przecież to jest chore!
- A pamiętasz co
powiedziałaś mi po wspólnie spędzonej nocy u ciebie?
- Tak. Ale nie dałam
rady. Przykro mi. Zdarza się.
- Gdzie teraz
jesteś?
- Nie powiem
ci. Nie mam ochoty na bliską
konfrontację z tobą i na dalszą rozmowę również. Bardzo cię przepraszam za całe
zamieszanie jakie wywołałam wokół twojej osoby, ale inaczej się nie dało. Życzę
ci szczęścia Robercie.. Papa..
- Ale Maa..- i nie
dokończył bo się rozłączyłam. Później wyłączyłam telefon i poszłam na
spotkanie.
ROBERT
To jest niemożliwe…..
A miało być tak pięknie. Marzyłem, miałem wielkie plany wobec niej i wszystko
się spieprzyło. Najpierw walczyłem o nią, o naszą miłość. To było trudne, a
teraz.. Teraz jest jeszcze gorzej.. Nie mam siły na nic. Anka krząta się po
moim domu. Gdy wracam po treningu cały czas mam nadzieję, że to był jakiś głupi
żart… że Anki już tu nie będzie, a
zamiast niej do mojego życia powróci Maja. Ale tak nie jest i zaczynam wątpić w
obrót sytuacji. I znów to samo. Damian płacze, Anka się na mnie wydziera, a ja
ciągle myślę o niej. Ciągle mam w głowie Maję. W nocy wyobrażam sobie, że leży
obok mnie i że mnie dotyka i całuje. Myślałem również o naszym pierwszym
pocałunku na imprezie u Matsa i o naszej pierwszej silniejszej wymianie zdań.
,,-Co to miało
być ?!
-Nic… Ja
zwyczajnie chciałam być traktowana jak każdy. Myślisz, że dziewczyny nie
potrafią grać
-Nie..
Wydaje mi się, że dziewczyny nie powinny grać”
Już wtedy
wiedziałem, że ciężko z nią będzie, ale po nocy spędzonej w kurorcie
zapomniałem o tym co łączył mnie i Ankę. Wtedy liczyła się tylko ona. I nadal
tak jest. Nie wiem co mam zrobić. To wszystko jest takie trudne. Wczoraj
zrobiłem testy DNA. Stresuję się ich wynikami, które przyjdą za jakiś tydzień,
lub dwa. Nie umiem się pogodzić z odejściem Mai. Tak bardzo chciałbym ją
odnaleźć, ale gdzie ona się ukrywa do cholery!?
- Robert!
Może byś się zajął dzieckiem. Nie słyszysz jak się drze!?
- A ty!? Co
ty będziesz robiła!? Siedziała jak zwykle cały dzień przed telewizorem!?
- Nie
interesuj się. Nie twoja sprawa!
- Nie
moja??? Ach… Czyli ja nie mam nic do powiedzenia!? Kobieto zastanów się! Przed
treningiem karmię małego, po treningu bawię się z nim i zajmuję, bo szanowna
mamusia musi sobie odpocząć. Może jeszcze NA TRENINGU będę się dzieckiem
zajmował!? CO!??- minka jej nieco zbladła po moich słowach, ale ja naprawdę mam
tego po dziurki w nosie!
- Zrobiłeś
mi dzieciaka to się teraz nim zajmij.. I tak nie masz nic innego do roboty.. Od
czasu gdy zostawiła cię ta pizda…- złapałem ją za nadgarstek i mocną ucisnąłem
- Licz się ze słowami!!
- Ałaaaa… To
mnie bolało..
- Gdyby nie
Damian już dawno bym cię stąd wypieprzył!
Naszą
awanturę przerwał płacz dziecka i dzwonek do drzwi. Ja poszedłem otworzyć, a
Damian nadal płakał. Anka ma chyba jakąś depresję poporodową, bo wszystko jest
na mojej głowie, a ona nie dość, że za nic nie płaci to jeszcze mi docina.
-Łukasz?
- Coś ty
taki zdziwiony i czemu tu taki hałas jest?
- Księżna
siedzi w salonie, a mały jak zwykle.. płacze i płacze… ręce opadają
- Dobra
chodź. Pomogę ci z dzieckiem, w końcu mam w tym wprawę.
Zaprowadziłem
Łukasza do pokoju ,, mojego synka”. W jakiś magiczny sposób udało go się
uspokoić. Malec przestał płakać, a ja nadal byłem wkurwiony.
- Mów. Co
jest?- położył Damiana do łóżka i usiedliśmy na kanapie obok
- A co ma
być!? Cholera… Anka zatruwa mi życie. Dostałem numer do Majki. Odebrała dopiero
po pewnym czasie, ale nadal nie wiem gdzie ona jest.
- A Angela
nic nie wie?
- No właśnie
nie! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja nadal ją kocham.. Tęsknię za nią
jak wariat, a tak ją zraniłem. Łukasz ja mam świadomość tego, że to przeze mnie
wyjechała. Powiedziałem jej kiedyś, że jej nie skrzywdzę. Zachowałem się jak ostatni skurwysyn! Tym bardziej, że
doskonale wiedziałem o jej ,niefarcie’ w miłości. Co ja mam teraz robić!
- Jeżeli ci
na niej zależy to szukaj! Szukaj jej na wszelkie możliwe sposoby. Stary
przecież ona musiała się gdzieś zameldować i zamieszkać. Pod mostem chyba nie
kima..
- Myślisz,
że dzielą mi takich informacji?
- Jasne.
Powiesz im, że to twoja daleka rodzina i po kłopocie. Musisz sobie radzić. Tym
bardziej, że znalezienie jej nie jest wielkim problemem. Najpierw sprawdź czy w
ogóle jest w Niemczech. Mogła wyjechać za granicę. Później dowiedz się, czy
wyjechała z Dortmundu. Mogła nas wszystkich przechytrzyć i zostać tu, czemu
nie? A na sam koniec zostały ci miasta. Sprawdzaj od tych największych, wiesz
Berlin, Monachium, Frankfurt i reszta .. Będzie dobrze
- Nie wiem
jak ci dziękować. Bez twojej pomocy chyba bym wykitował.
- Nie ma sprawy.
Jeżeli masz ochotę to wpadnij jutro do nas z małym na obiad, ale nie wspominaj
o tym Ance. Ona niech sobie sama ugotuje. Ewa też martwi się o Maję., ale
ostatnio ją złapała na skaype.. Pogadasz z nią i będzie jeszcze lepiej.
- Dzięki.
Zastanowię się jeszcze.
- Nie ma nad
czym się zastanawiać. Przychodzisz i już. Na razie.
- Cześć.
Po wyjściu
Łukasza od razu złapałem za telefon i zadzwoniłem na informację. Tak
dowiedziałem się, że Majka nie wyjechała z Niemiec. Usiadłem wygodnie w fotelu
i szperałem po książce telefonicznej. Tak znalazłem numery do urzędów miast.
Łukaszowi muszę coś kupić za tą pomoc, bo odnalazłem ją. Dlaczego wybrała
właśnie Monachium? To pytanie cały czas mnie dręczyło. Na razie nie zamierzałem
nic z tym zrobić. Pomyślałem, że może znów się gdzieś wyprowadzić po mojej
wizycie u niej. Za tydzień gramy mecz w Monachium. To będzie idealna okazja to
spotkania się z nią. Już nie mogę się tego doczekać.
MAJA
-No witam
piękną panią.
-Oj Gomez,
Gomez.. Przestań bo się zarumienię- pocałował mnie w policzek
HA!.. I
teraz kolejne zdziwienie.. Skąd ja go znam ..?? Już tłumaczę. Kiedyś wieczorem
straszni mi się nudziło, więc postanowiłam wybrać się do klubu. Założyłam
seksowną, obcisłą czarną kieckę i czarne
szpilki. Wyglądałam doskonale. Moje długie brązowe włosy pozostawiłam
rozpuszczone. Delikatnie się umalowałam i poszłam obczaić jakieś fajne miejsca
o dobrym klimacie. Jedno takie szczególnie rzuciło mi się w oczy. Nie była to
żadna melina i to mi się właśnie spodobało. Weszłam i usiadłam przy barze
zamawiać dość mocny trunek. Po chwili ujrzałam, że obok mnie siedzi Mario
Gomez. Obróciłam się na krześle i zagadałam o wspólne zdjęcie. Zgodził się bez
najmniejszych problemów. Później sam zaczął mnie wypytywać o jakieś bzdury.
Postawił mi drinka i tak rozkwitała nasza znajomość. Nic specjalnego, a tak
człowieka cieszy.
- No ta jak
będzie.? Pójdziesz ze mną dzisiaj na stadion?
- Tak, ale
pod jednym warunkiem…
- Słucham
cię uważnie.
- Odstawisz
mnie do domu od razu po treningu.
- Nieeee…
Dlaczego tak wcześnie? A ja miałem takie fantastyczne plany.
-
Mianowicie- jechaliśmy już w kierunku stadionu
- Myślałem ,
że po treningu pojedziemy do mnie i…
-
Mario!!...- od razu zaczął się śmiać- Świnia z ciebie!
- Hahha… A
ty uroczo wyglądasz jak się denerwujesz… A tak właściwie to dlaczego jesteś
sama?
- A ty!?-
GOMEZ!! Wdepnąłeś mi na odcisk! Nie
rozdrapuj ran z Lewandowskiego!!- Czemu y zostawiłeś swoją laskę?
- Nie wiem
kim był twój , chłopczyk” ale musiał być strasznym idiotą, że cię zostawił, a
moja laska sama odeszła. Zachciało jej się .. Jak to ona nazwała?? AAA…
,,Czegoś nowego”!
- Troszeczkę
się pomyliłem, bo to nie mnie rzucił Lewy…- walnęłam się w czoło. On się miał o
tym nie dowiedzieć
- Ty
chodziłaś z Lewandowskim!? Kurde! No tak! Teraz sobie przypominam. Widziałem
cię kiedyś w jakimś brukowcu.
- Nie
roztrząsajmy tego ok.? Nie pytaj dlaczego, błagam. Przyjechałam tu żeby zacząć
nowe życie.
- Za tydzień
gramy mecz z BVB, więc jak chcesz to w trakcie jego trwania pociągnę go z bara
albo nogę podłoże. Będzie ubaw!
- Nie Mario…
Nic do niego nie mam. Rozstaliśmy się w pokojowych warunkach.
- Tak, wiem.
TY wyjechałaś i śladu po tobie zaginął.. Dobre- śmiał się pod nosem
-Przestań. I
tak nikomu tam na mnie nie zależało.
- Tu masz
mnie- dotknął mojego kolana
- Wiem. I
dlatego tu jeszcze jestem, ale jak ci kiedyś niespodziewanie ucieknę to się nie
przestrasz.
- Masz to w
naturze.
- Dokładnie.
Wysiedliśmy
pod stadionem. Gomez poszedł się przebrać, a ja usiadłam na trybunach. Tam
panowała troszeczkę inna atmosfera niż w BVB. Trener był rygorystyczny, a
pomimo to ceniony przez wszystkich. Mi nie wolno było się odzywać podczas
treningu. Śmiałam się w momencie gdy Muller pomachał do mnie i dostał za to
opieprz od Heynckesa.
Po treningu Thomas dźgał mnie palcem w brzuch za ten śmiech na
trybunach, a ja nadal nie umiałam się
opanować. Chłopaki byli świetni. Złapałam z nimi dobry kontakt. Najlepiej
dogadywałam się z Mario i Thomasem. W sumie to tylko z nimi miałam bliski
kontakt. Taka jak była umowa zostałam odwieziona pod same drzwi mojego
mieszkania. Chłopcy nie byli by sobą gdyby się nie wprosili na ,herbatkę’.
Wpakowali się do mojego mieszkania i zasiedli w salonie czekając na moje przyjście.
- Chłopaki, ale ja zaraz będę miała gościa.
- A kogóż to zaprosiłaś i dlaczego mu nic o tym nie wiemy??
- Nie żartujcie. Przychodzi do mnie dziewczynka na lekcje gry na
pianinie.
- Teraz tak to się nazywa… Maju bo będę zazdrosny..- Mario
skrzyżował ręce i udał obrażonego
- OJJJ….. no przykro mi- pogłaskałam go po policzku
- To jak wygląda ta twoja , dziewczynka’??- Thomas poruszył
brwiami
- Ma długie blond włosy i 10 lat, więc łapy przy sobie zboczeńcy.
- Jak ty się do nas odnosisz? To my do ciebie przychodzimy, by ci
towarzystwo dotrzymać, a ty zero entuzjazmu.
- JUPI!!!! – skakałam po salonie- A teraz możecie już iść.
- Spinaj dupsko Gomez bo tu nas nie chcą!
- Zrekompensuję się jakoś za to.- spojrzałam na nich- obiecuję.
- Ja nawet wiem w jaki sposób to możesz zrobić- brunet złapał mnie
delikatnie za biodra
- Sadówka!
Chłopaki już poszli, a ja po zamknięciu za nimi drzwi miałam udać
się do kuchni. Niestety nie zdążyłam, ponieważ mój dzwonek zaczął grać melodię.
Odwróciłam się na pięcie i otworzyłam drzwi. Stała za nimi moja nowa uczennica
Sophie.
- Witaj. Wejdź do salonu i rozgość się, a ja zaraz do ciebie
przyjdę.
- Dobrze.
Dziewczynka była wyraźnie czymś oszołomiona. Usiadła na kapanie i
wpatrywała się we wnętrze mojego skromnego mieszkanka.
- Proszę pani mam takie pytanie.
- Tak.
- Ono jest takie bardziej prywatne i ja nie wiem czy powinnam.- poruszała nerwowo
palcami u rąk
- Mów śmiało i prosto z mostu. Nie musisz się niczym krępować.
- Czy pani ma chłopaka piłkarza? Bo jak szłam po schodach to
takich dwóch wychodziło od pani z mieszkania.
- Nie. Nie mam chłopaka piłkarza. Ja w ogóle nie mam chłopaka. To
są moim dobrzy przyjaciele.
- WoW! Fajnie. Też bym chciała mieć przyjaciela piłkarza. A
załatwi mi pani autograf?
- No jasne. Nie ma żadnego problemu. A tera siadaj przy pianinie i
graj tego co się nauczyłaś ostatnio.
Sophie ma bardzo duży talent. Jeżeli jest uparciuchem to w
przyszłości może wyjść,, na ludzi”. Właśnie odprowadziłam ją do wyjścia, a sama
ubrałam obcisłą niebieską sukienkę i beżowe szpilki. Umówiłam się z Mario i
Thomasem na wyjście do klubu. Podczas lekcji dostałam od Gomeza sms’ ka z
pytaniem o imprezę. Na takie wyjścia mnie nie trzeba długo namawiać.
Przyszykowanie się zajęło mi ok. godziny. Ładnie się umalowałam, założyłam na ramiona
marynareczkę i wyszłam do klubu. Mieli na mnie czekać przed nim, ale gdy
dotarłam nikogo tam nie było. Rozejrzałam się dookoła i poczułam kogoś dłonie
na moich pośladkach.
- Muller !!! – dostał ode mnie w twarz
- Oj przepraszam. Nie mogłem się powstrzymać. –zaczął się do mnie
szczerzyć.
- No to jak Maju? Rekompensujesz się ??
- Mogę wam postawić dobrego drinka, jeżeli macie na niego ochotę.
- Z tobą możemy pić zawsze i wszędzie.
Czas na imprezie leciał niesamowicie szybko, dosłownie mgnieniu
oka. Wypiłam z piłkarzami chyba z 5 potężnych drinków. Były takie ładne i
kolorowe, aż chciało się pić. Zostałam wprowadzona do domu przez dwóch pół
przytomnych mężczyzn. Chwiali się na nogach i nie mogli złapać równowagi. W
sumie to chyba ja ich przyprowadziłam do mojego mieszkania, a nie oni mnie.
Położyłam na kanapie w salonie i razem z nimi się tak uśpiłam.
Rano obudziły mnie promyki słońca przebijające się przez nie
zasłonięte okna. Spałam dość dziwnie, ponieważ moja pozycja była nie do
określenia. Leżałam pomiędzy chłopakami z nogą na Gomezie i głową na klacie
Mullera. Mario obejmował mnie w pasie swoją ręką dotykając przy tym nogi
Thomasa, a ten miał głowę naprzeciwko głowy Mario. Gdyby teraz ktoś nam zrobił
zdjęcie wyszłoby bardzo komiczne. Nie budząc ich odłożyłam na bok rękę Mario,
zdjęłam z niego nogę i powędrowałam do kuchni przygotować coś do jedzonka. Gdy
skończyłam oni zaczęli się już budzić. Usłyszałam przerażony głos Mullera i
szybko pobiegłam do salonu.
- Co się stało?
- Dlaczego nikt mi się powiedział, że śpię obok Gomeza!?
- A kiedy niby miałam ci to powiedzieć!? O co w ogóle chodzi!?
- Ten pajac chciał mnie pocałować przez sen!!- krzyczał wkurzony
Mario- wydawało mi się, że to ty, dlatego dotknąłem jego włosów i wtedy
otworzyłem oczy.
- Fuuuuuuu…..- przymrużyłam lekko oczy- Ohyda. Nie dość, że zboczeńcy
to jeszcze pedały.
- Przestań! Nie jestem pedałem! Miej pretensje do Thomasa, że mnie
podrywa i nie bądź teraz zazdrosna.
- Ja!? Zazdrosna!? Chyba ci się coś w główce poprzewracało !?-
puknęłam go w czoło
- No przecież widzę , że ci się podobam.- zaczął się do mnie
zbliżać
- MARIO!!! Bo będę zmuszona cię wyprosić i wtedy zostanę sam na
sam z Thomasem, a wtedy to ty kochaniutki będziesz zazdrosny, a nie ja!
- No dobra, sorki… Już się nic nie odzywam.
- Zrobiłam śniadankooo… Macie może ochotę!?
- Skarbie. Jesteś nieoceniona- Gomez pocałował mnie w policzek, a
ja ścięłam go wzrokiem
- Gęba na kłodkę- stanął i zasalutował
- Wybaczam. Nie denerwuj się tak, bo ci jeszcze żyłka pęknie.
- A ty Muller co taki zmęczony życiem jesteś? – spytałam
załamanego kolegę
- Ja!? Co wy pieprzycie!? Jestem ujarany ! Kocham życie ! – zaśmiał się ironicznie
- YYYYyyyyy… - popatrzyliśmy się na siebie z Mario i wybuchnęliśmy
śmiechem. Po słowach Thomiego nie mogliśmy się opanować. Na sam koniec brunet
wylał sobie na spodnie sok i miał je całe mokre w kroczu. Wtedy Thomas się
rozweselił, a ja mało by brakowało, a posikałabym się ze śmiechu.
_________________________________________________________________
Jest już 26 i zbliżam się do końca :)) Tak jak mówiłam. Rozdziały teraz dodaję w sobotę. Mam do was pytanie:) Gdy skończę pisać to opowiadanie chcecie abym napisała coś nowego?? Mam już wstępne plany na kolejnego bloga :) Wszystko zależy od was :D
Mówię wam jak strasznie się stresuję egzaminami gimnazjalnymi.. Jestem strasznie zdenerwowana. W drugi dzień ich trwania jest mecz BVB z Realem i moje urodziny. Piszę wtedy Matematykę i przyrodnicze. Najważniejsze dwa dla mnie :** Nie będę was już tym zanudzać. Życzę wszystkim gimnazjalistką powodzenia podczas pisania, a tym którzy mają to z głowy, lub dopiero ich to czeka udanego weekendu :**
POZDRAWIAM :* <3
ochhh, nawet nie wyobrażasz sobie jak ja kocham to opowiadanie! mimo, że nie przepadam za Bayernem (wiadome dlaczego) to nie przeszkadza mi to, że pojawiają się tu jego piłkarze. pozytywni są! ;> nadal czekam na wyjaśnienie sobie tego wszystkiego między Mają a Robertem. oni muszą być przecież razem! nie ma innej opcji! nie mogę doczekać się kolejnej soboty ♥ powodzenia, trzymam kciuki! :****
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!
OdpowiedzUsuńChciałabym, żeby Maja i Robert byli razem<3
Zapraszam do mnie http://wwwkochamcieborussiodortmund.blogspot.com/
Zajebisty rozdział jak i cały blog :3 uwielbiam go ! Czekam na następny ;*
OdpowiedzUsuńMaja i Robert muszą być razem, po prostu muszą! <3
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdział, czekam na nexta :)
Zapraszam do mnie http://sylwunia09.blogspot.com/2013/04/rozdzia-68.html mile widziany komentarz :3
Pozdrawiam :*
Boże, niech Majka będzie jeszcze z Robertem. Oni są tacy słodcy razem. Brak Roberta w jej życiu odbija się na jej zachowaniu i chciałabym, żeby jeszcze ta dwójka była razem. Co do tego nowego bloga, to jak najbardziej PISZ! Najlepiej znów o Robercie, bo uwielbiam czytać o nim opowiadania Twojego autorstwa :)
OdpowiedzUsuńZapraszam w wolnej chwili :
http://zakochana-na-zaboj-w-robercie.blogspot.com/
Świetny rozdzaił,tylko Majka musi byc zRobertem
OdpowiedzUsuń